Antybiotyki. Co mógł przemilczeć lekarz.

 

Na przełomie naszego wieku epidemia cholery zabrała życie setkom tysięcy ludzi. W obliczu szalejącej zarazy medycyna wydawała się niemal bezsilna. Większość lekarzy podejrzewała, iż zabójcą był pewien typ bakterii, ale nie wszyscy byli o tym przekonani. Wielu doktorów twierdziło, iż zdrowy człowiek nie zachoruje ani nie umrze wyłącznie w wyniku zetknięcia się z bakteriami. Wierzyli, że musi zaistnieć dodatkowy czynnik. Niektórzy usiłowali tego dowieść. „
Około 1900 roku bawarski lekarz siedemdziesięcioczteroletni Max von Petterkofer, celowo spożył kulturę zawierającą miliony przecinkowców – bakterii wywołującej cholerę, wyodrębnionej z próbki pobranej z trupa osoby zmarłej na tę chorobę.

W tym samym czasie podobny, osobliwy eksperyment przeprowadził rosyjski patolog Elia Miecznikow. Taj samo postąpiło kilku innych jego kolegów. Niektórzy ze śmiałków zapłacili lekką biegunką. U wszystkich analiza stolca wykazała olbrzymią liczbę przecinkowców cholery. Żaden jednak nie zachorował na nic, co choćby mgliście przypominałoby cholerę. Miecznikow zapisał się w annałach medycyny jako odkrywca białych krwinek, które potrafią pochłonąć i zniszczyć zarazki atakujące organizm. Wysiłki całego życia skupił na odkrywaniu uzdrowicielskich mocy ciała w bitwie przeciw infekcjom. Miecznikow nauczał, że prawidłowa metoda walki nie polega na podawaniu preparatów chemicznych, lecz na wzmacnianiu, a w razie potrzeby wykorzystywaniu sił obronnych samego ciała.”

 
Jego poglądy kontrastowały z postawą Ludwika Pasteura, który uważał iż w przypadku każdej choroby można odnaleźć odpowiedzialnego zań mikroba. Twierdził on dalej, że pod warunkiem wyizolowania danego zarazka i odkrycia odpowiedniego środka niszczącego ten typ bakterii, można spodziewać się iż pewnego dnia ludzkość pozbędzie się niemal wszystkich chorób.

louis-pasteur

Historia ochrzciła Pasteura mianem ojca mikrobiologii. A przecież w ostatnich latach życia Pasteur zdał sobie sprawę, iż jego teorie dotyczące mikroorganizmów były błędne. Tuż przed śmiercią wypowiedział pamiętne słowa: „Teren jest wszystkim a bakteria niczym”. Pasteur potwierdził więc, że to nie tyle bakteria jest przyczyną schorzenia, lecz „teren” (obszar ją otaczający), czyli niemożność przeciwstawienia się jej działaniu przez organizm żywiciela.
Jeśli żywiciel był „silny” ( to znaczy gdy układ immunologiczny działał sprawnie), mikroorganizm nie mógł zdobyć w ciele zarażonej osoby punktu oparcia. Jeśli zaś żywiciel był słaby, mikroorganizm mógł się „osiedlić” w jego organizmie i „pokonać” go.

Pasteur doszedł do wniosku, że na odporność na zarazki ma wpływ niezliczona mnogość czynników obejmująca higienę żywienia, jakość spożywanych pokarmów, stres, dziedziczność, środowisko i stan psychiczny.
Świat lekarski podzielił się na dwa obozy zajmujące odrębne stanowisko wobec problemu chorób zakaźnych: część lekarzy przychylała się do pierwotnej teorii Pasteura, inni wierzyli, iż ważniejsze było ogólne zdrowie żywiciela, organizmu atakowanego przez bakterie. Odkrycie w latach trzydziestych i czterdziestych leków z grupy sulfonamidów i penicyliny skierowało medycynę na szlak leczenia za pomocą farmaceutyków, prawie całkowicie odsuwając w zapomnienie koncepcje wzmacniania odporności żywiciela. Tak oto zaświtała Era Antybiotyków.
/Fragmenty książki „Ominąć antybiotyki” – Michael A Schmidt/