|
Reakcja koncernu była
do przewidzenia: przecież pandemię ogłosiła Światowa
Organizacja Zdrowia w oparciu o odpowiednie przesłanki. Nie
wiadomo, jak dla koncernów skończą się przesłuchania w
Zgromadzeniu Parlamentarnym Rady Europy, ale już dziś jest
jasne, że najwięcej problemów mają te rządy, które
zdecydowały się pospiesznie na zakup ogromnych ilości
szczepionek i teraz nie wiedzą, jak się pozbyć tego
kosztownego balastu. Zwłaszcza że w wielu europejskich
stolicach pojawiły się głosy podobne do tych wypowiadanych
przez Wodarga i jego ludzi. Parlamentarzyści w Paryżu,
Rzymie i innych miastach pytają: czy za tymi zakupami stały
firmy farmaceutyczne?
Zanim specjalne komisje udzielą
na te pytania odpowiedzi, poszczególne kraje głowią się nad
pozbyciem się zapasów szczepionek przeciwko świńskiej
grypie. Tym problemem żyje Francja, której rząd zakupił 94
mln sztuk szczepionek za 860 mln euro. Zapowiadana pandemia
nie nadeszła, a sygnały, że takie szczepienia wywołują
skutki uboczne, sprawiły, że zaszczepiło się tylko 5 mln
Francuzów.
Paryż prowadzi rozmowy ze
służbami medycznymi Meksyku i Ukrainy oraz krajów rejonu
Zatoki Perskiej. Ale już dziś wiadomo, że kilkudziesięciu
milionów szczepionek nie uda się sprzedać.
Francuski ból głowy
Francuskie media stwierdzają, że
urzędnicy odpowiedzialni za pozbycie się szczepionek
działają niefachowo, skoro domagają się od nabywców takiej
samej ceny, jaką zapłacono w chwili zakupu. Tymczasem z
informacji Światowej Organizacji Zdrowia wynika, że liczba
zachorowań na świńską grypę, która przyczyniła się do
śmierci ok. 10 tys. ludzi na świecie, spada i bez
promocyjnych cen Francuzom plan pozbycia się szczepionek nie
powiedzie się.
Na całej linii zawiodły też
kalkulacje francuskich lekarzy, którzy najpierw namawiali do
zamówienia takiej liczby szczepionek, by można było każdego
obywatela zaszczepić dwa razy. Teraz okazuje się, że
wystarczyłaby jedna szczepionka. W cieniu tych dyskusji są
oskarżenia , że za szałem zakupów stało lobby firm
farmaceutycznych.
Równie gorąca atmosfera wywołana
przez świńską grypę jest we Włoszech. Jest to już przedmiot
debaty politycznej. Przewodniczący klubu rządzącej partii
Lud Wolności Maurizio Gasparri chce, by parlament sprawdził,
w jakim stopniu branża farmaceutyczna stała za zakupami
szczepionek przeciwko świńskiej grypie. Gasparri domaga się
specjalnego dochodzenia w tej sprawie pod nadzorem
parlamentu.
Strach przed szczepionką
Podobnie jak Francuzi, tak i
Włosi nie kwapili się do szczepień przeciwko tej chorobie -
uczyniło to tylko 1,5 proc. mieszkańców Italii. Na dodatek
przebieg choroby był, wbrew ostrzeżeniom, łagodny, co
jeszcze bardziej zniechęciło mieszkańców do masowych
szczepień.
Zdaniem Gasparriego za
decyzją o zakupie milionów szczepionek musiały stać potężne
międzynarodowe koncerny farmaceutyczne i domaga się on
teraz, by ujawnić te firmy, które dzięki manipulacjom o
zagrożeniu pandemią zarobiły ogromne sumy. Włochy wydały na
szczepionkę przeciwko świńskiej grypie ponad 200 mln euro.
Jednak w odpowiedzi na pytanie,
czy świat może już odetchnąć z ulgą i ogłosić koniec
zagrożenia świńską grypą, przedstawiciel Światowej
Organizacji Zdrowia Keiji Fukuda oświadcza, że jest na to za
wcześnie.
- Pandemia grypy A/H1N1 jeszcze
się skończyła - mówi Fukuda, ale jego głos niknie w dyskusji
na temat: czy była pandemia świńskiej grypy, czy nie?
Kazimierz Sikorski
|